Była to scena rodem z najgorszego koszmaru: głęboka noc, gęsty dym wypełniający pomieszczenia i bezbronność 75-letniej kobiety, której życie zależało od specjalistycznej aparatury medycznej. O północy z czwartku na piątek dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Łomży odebrał telefon, który uruchomił wyścig z czasem – zgłoszenie o zadymieniu w domu jednorodzinnym, z którego zdołał się ewakuować jedynie mąż seniorki.
Tylko on mógł podnieść alarm, ale jego żona, unieruchomiona przez chorobę i podłączona do podtrzymujących życie urządzeń, została uwięziona wewnątrz, odcięta od możliwości samodzielnej ucieczki. Dla niej gęste kłęby dymu stanowiły natychmiastowe i śmiertelne zagrożenie.
🏃 Heroiczny Zryw: Patrolowcy Wpadają w Ogień
Funkcjonariusze z wydziału patrolowo-interwencyjnego, będący pierwszymi na miejscu zdarzenia tuż przed godziną 1:00, mieli świadomość, że nie ma miejsca na wahanie. Każda upływająca sekunda mogła oznaczać śmierć przez zaczadzenie. Podjęli natychmiastową, ryzykowną decyzję: wbiegli w zadymiony budynek, nie zważając na zagrożenie.
W jednym z pomieszczeń, spowita dymem, leżała starsza kobieta.
„W jednym z pomieszczeń znaleźli 75-letnią kobietę leżącą w łóżku, podłączoną do specjalistycznej aparatury medycznej” – relacjonowały służby, podkreślając dramatyzm sytuacji.
Działając w perfekcyjnej koordynacji, jeden z policjantów wziął bezwładną seniorkę na ręce, podczas gdy jego partner z patrolu chwycił krzesło z kluczową aparaturą medyczną. Wspólnie, prowadzeni i oświetlani przez pozostałych kolegów z patrolu, wycofali się z zadymionego wnętrza.
To było o włos od tragedii rodzinnej. Wyniesienie kobiety na zewnątrz nastąpiło dosłownie w ostatniej bezpiecznej chwili.
🏥 Bezpieczeństwo i Dociekanie: Opieka i Przyczyny
Po wyciągnięciu na świeże powietrze, policjanci i strażacy natychmiast otoczyli opieką zarówno uratowaną 75-latkę, jak i jej męża. Chwilę później na miejsce dotarł zespół ratownictwa medycznego, któremu przekazano małżeństwo pod specjalistyczną opiekę lekarza. Dzięki błyskawicznej i odważnej interwencji łomżyńskich funkcjonariuszy, nie doszło do śmierci ani poważniejszych konsekwencji zdrowotnych.
Obecnie służby prowadzą dochodzenie mające na celu ustalenie dokładnych przyczyn pożaru. Pod lupę wzięty zostanie zarówno stan techniczny budynku, jak i możliwość, że to właśnie specjalistyczna aparatura medyczna lub jej zasilanie mogły doprowadzić do niebezpiecznego zadymienia.
📝 Komentarz Redakcji Bazowo
Nocna interwencja łomżyńskiej policji to wzór do naśladowania, dowód na to, że w obliczu kryzysu liczy się nie kalkulacja, lecz instynkt i heroiczna odwaga. Funkcjonariusze wbiegli w kłęby dymu, wiedząc, że ratują kogoś, kto nie ma żadnych szans na samodzielną ewakuację. Uratowanie 75-latki podłączonej do aparatury medycznej było akcją wymagającą nie tylko siły, ale i wyjątkowej precyzji, aby nie uszkodzić kluczowego sprzętu.
Jednocześnie, cała sytuacja rodzi fundamentalne pytanie: Dlaczego mąż, zdoławszy opuścić dom, nie zorganizował natychmiast pomocy dla żony lub nie podjął próby jej ratowania przed przybyciem służb? To aspekt, który z pewnością powinien zostać wyjaśniony przez prowadzących dochodzenie. Niezależnie od przyczyn zadymienia, bezwzględna determinacja policjantów uratowała tej nocy ludzkie życie.