Tragiczna katastrofa lotnicza, która wstrząsnęła Podkarpaciem w sobotnie popołudnie, nabiera osobistego i bolesnego wymiaru. Zgodnie z najnowszymi ustaleniami (źródło: rzeszow-news.pl), ofiary wypadku śmigłowca Robinson R44 w miejscowości Cierpisz nie były sobie obce. Zginęło dwóch spokrewnionych mężczyzn, mających odpowiednio 41 i 44 lata, obaj pochodzący z powiatu przeworskiego. Ten fakt dodaje tragedii głębi, przekształcając ją z anonimowego wypadku w rodzinną katastrofę.
Do zdarzenia doszło 29 listopada, ale historia lotu miała swój dramatyczny wstęp znacznie wcześniej.
-
Około godziny 14:45 sygnał z maszyny lecącej w kierunku południowym od Rzeszowa urwał się w okolicach Malawy.
-
Dopiero o 15:50 służby ratunkowe otrzymały oficjalne zgłoszenie o wypadku.
Ta ponad godzinna luka czasowa – między utratą kontaktu a alarmem – jest kluczowa dla śledczych i rodzi pytania o to, co działo się w krytycznych minutach.
🛬 Wrak w Bagnie: Wyścig z Trudnym Terenem
Na miejsce zdarzenia, położone na pograniczu powiatów łańcuckiego i rzeszowskiego, natychmiast skierowano potężne siły: policję oraz aż 11 zastępów Państwowej Straży Pożarnej. Jak ustalono, śmigłowiec rozbił się w zalesionym i podmokłym terenie, co drastycznie skomplikowało akcję ratunkową i wydobycie ofiar.
Z doszczętnie spalonego wraku lekkiej, czteroosobowej maszyny typu Robinson R44 udało się wydobyć ciała dwóch mężczyzn. Był to helikopter wyprodukowany w latach 2012-2013, znany ze swojej popularności w lotnictwie prywatnym i turystycznym (maksymalna prędkość 240 km/h, zasięg ok. 563 km). Według danych Flightradar24, ostatnia zarejestrowana pozycja śmigłowca znajdowała się nad wschodnimi obrzeżami Rzeszowa, co jest jednym z kluczowych tropów badanych przez Komisję.
🔒 Strefa Ograniczona: Śledztwo pod Nadzorem Prokuratora
W niedzielę podkarpacka policja wydała pilny komunikat, informując o prowadzonych działaniach na miejscu katastrofy. Na zalesionym terenie pracuje teraz multidyscyplinarny zespół: policjanci, prokurator oraz eksperci z Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych (PKBWL).
Działania te mają na celu nie tylko zabezpieczenie, ale i szczegółowe odtworzenie przebiegu i przyczyn wypadku.
„Teren jest zabezpieczony, a dostęp do niego – ograniczony wyłącznie do uprawnionych służb. […] Apelujemy o stosowanie się do poleceń funkcjonariuszy oraz niezbliżanie się do wyznaczonej strefy” – czytamy w komunikacie.
Cała strefa jest obecnie obszarem kryminalistycznym, w którym każdy element ma znaczenie. Dokładne przyczyny śmierci 41- i 44-latka z powiatu przeworskiego mają zostać potwierdzone podczas sekcji zwłok i dalszych badań sądowo-lekarskich. Wiele wskazuje na to, że śledztwo będzie długie i skomplikowane, a na ten moment przyczyny tej rodzinnej tragedii w powietrzu pozostają całkowicie nieznane.
📝 Komentarz Redakcji Bazowo
Informacja o spokrewnieniu ofiar – 41- i 44-latka – zamienia ten wypadek w podwójny dramat dla jednej rodziny z powiatu przeworskiego. Pytanie o to, dlaczego popularny i wydawałoby się, że niezawodny Robinson R44, wyprodukowany nieco ponad dekadę temu, nagle runął w podmokły las Cierpisza, jest teraz kluczowe.
Odcinek czasowy między utratą sygnału a zgłoszeniem wypadku jest niepokojący i będzie wymagał wyjaśnienia przez PKBWL – czy był to problem z łącznością, czy też długi czas, jaki zajął świadkom zlokalizowanie wraku? Praca na miejscu katastrofy, w trudnym terenie i w pełnej izolacji, świadczy o determinacji służb do odtworzenia prawdy. Mamy nadzieję, że pilnie prowadzone czynności prokuratorskie i lotnicze szybko wskażą, czy był to błąd ludzki, fatalna usterka techniczna, czy po prostu tragiczny zbieg okoliczności pogodowych.
Źródło: rzeszow-news.pl