Radom, Polska – Tragedia w Radomiu ma drugie, jeszcze bardziej poruszające oblicze. W czwartek, 28 sierpnia, podczas prób do pokazów lotniczych, zginął pilot mjr Maciej "Slab" Krakowian. F-16, którym sterował, rozbił się o płytę lotniska, a śmierć pilota wstrząsnęła całą Polską. Okazuje się, że oprócz bycia wojskowym bohaterem, był też oddanych ojcem, który osierocił dwóch małych, 4-letnich synów-bliźniaków.
"Wspaniały tata" pokazywał życie z synami
Mjr Maciej "Slab" Krakowian służył na co dzień w 31. Bazie Lotnictwa Taktycznego, gdzie był cenionym pilotem z ponad 1000 godzin lotu na koncie. Zaledwie miesiąc przed śmiercią odebrał prestiżową nagrodę w Wielkiej Brytanii, która doceniła jego pilotaż.
Jednak poza służbą, był też kochającym mężem i ojcem. Razem z żoną, wojskowym lekarzem Magdaleną Boryc-Krakowian, wychowywał dwóch małych synów. Na swoim profilu na Instagramie często pokazywał życie z bliźniakami, udowadniając, że był zaangażowanym i oddanym rodzicem.
Ekspert wskazuje na powód tragedii
Tragiczny wypadek wywołał falę spekulacji. Ekspert lotniczy Grzegorz Brychczyński w rozmowie z Radiem ESKA zasugerował, że pilot zbyt późno wyprowadził maszynę z lotu nurkowego, a "prawa fizyki są nieubłagane".
"Jest dla mnie niezrozumiałe, dlaczego pilot używał dopalacza podczas treningu... Może chciał rzeczywiście, jak to się mówi, dołożyć do pieca, żeby to jeszcze lepiej wszystko wyglądało, ale czasami ta kropla przeważa, że nie trzeba było tego robić" – ocenił ekspert.
Tragedia, która w jednej chwili przerwała życie bohatera, na zawsze złamała jego rodzinę.